sobota, 26 lutego 2011

Z „Gazety Stołecznej”: Deszcz poezji polski-chilijskiej

Ewa Zaborska

W sobotę 8 sierpnia na Warszawę spadnie nietypowy deszcz - deszcz poezji. Grupa chilijskich artystów CasaGrande zamierza rozsypać nad miastem zakładki do książek z nadrukowanymi wierszami współczesnych poetów chilijskich i polskich.

CasaGrande od kilku lat bombarduje poezją miejsca, które w przeszłości doświadczyły prawdziwych nalotów. Artyści rozpoczęli swoją akcję w 2001 r. od obsypania w Chile pałacu prezydenckiego La Moneda, który został zniszczony przez generała Augusto Pinocheta w 1973 r. Później podobne naloty miały miejsce w chorwackim Dubrowniku (zbombardowanym w 1991 roku przez wojska serbskie i czarnogórskie), a następnie w Guernice w Kraju Basków, która została zaatakowana przez nazistowskie siły zbrojne w 1937 r.

- Guernica była pierwszym miastem zniszczonym przez nazistów. W związku z tym Warszawa była naturalnym kolejnym krokiem na naszej drodze, ponieważ jest ona z kolei pierwszym miastem zbombardowanym przez nazistów podczas wojny - mówi Cristobal Bianchi, jeden z organizatorów przedsięwzięcia. Dodatkowym argumentem przemawiającym za wyborem Warszawy jest 65. rocznica wybuchu Powstania Warszawskiego.

- Chcemy pokazać alternatywny obraz przeszłości. Nie tylko ten kojarzący się z wojną. Dlatego też tematyka wierszy jest różna i nie są one związane z historią. Akcja ma też na celu połączenie poetów polskich i chilijskich. Chcemy przywołać historię, patrząc jednocześnie w przyszłość - dodaje.

Organizatorzy oczekują pozytywnej reakcji warszawiaków. - W innych miastach wszystkie zakładki zostały zebrane przez przechodniów, więc nie było nawet konieczności sprzątania. Mamy nadzieję, że podobnie będzie w Polsce - mówi Cristobal Bianchi. Na wszelki wypadek jednak urząd miasta wynajął firmę sprzątającą, która w razie potrzeby usunie pozostałości.

Spotkani na ulicy przechodnie pytani o ewentualną reakcję na niezapowiedziany deszcz poezji zdają się potwierdzać oczekiwania organizatorów. Studentki Joanna Milewska i Karolina Rygorowicz uznają inicjatywę za „oryginalne i spontaniczne urozmaicenie dnia”, a pracująca na Uniwersytecie Warszawskim Magdalena Stępień obiecuje: - Pozbieram wszystkie zakładki, jakie wpadną mi w ręce, tak żeby mieć wszystkie możliwe wiersze.

Na miasto spadnie około 500 kg ulotek, na których znajdzie się 80 wierszy (po 40 wierszy z każdego kraju). Wyboru poetów chilijskich dokonała CasaGrande, polskich - Marcin Sendecki. Poza utworami tego ostatniego na liście polskich autorów znaleźć można między innymi nazwiska Tadeusza Gajcego czy Marcina Świetlickiego.

Akcja odbędzie się po zmroku, bez zapowiedzi, a w jej zasięgu znajdzie się Krakowskie Przedmieście i Rynek Starego Miasta. Organizatorzy zastrzegają, że jeśli w sobotę pogoda nie dopisze i na stolicę spadnie prawdziwy deszcz, nalot odbędzie się w pierwszym bezdeszczowym dniu po 8 sierpnia.

Źródło: Gazeta Wyborcza Stołeczna, 5.08.2009

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz