sobota, 26 lutego 2011

Z „Gazety Stołecznej”: Przebój filmowy zagraża świnkom morskim

Ewa Zaborska

Ludzie kupują świnki morskie jako sezonowe prezenty. Szybko się nimi nudzą i je porzucają. A my pomagamy gryzoniom w tarapatach - mówi Paweł Korulczyk, współzałożyciel Klubu Pomocy Świnkom Morskim.


Świnka morska
Fot. Michał Mutor / AG
Świnka morska

Korulczyk, z wykształcenia ekonomista, jest właścicielem siedmiu świnek. Cztery są znajdami, które zapewne porzucili znudzeni właściciele. Bo - jak opowiada Korulczyk - wielu ludzi kupuje świnkę na prezent dzieciom, myśląc, że te zwierzęta żyją tak krótko jak chomiki, więc nie zdążą się pociechom znudzić. Tymczasem świnki mogą żyć nawet 8-10 lat. Często się okazuje, że już są niechciane i ludzie próbują się ich pozbyć - zostawiają świnki na ulicy, podrzucają do lasu albo na śmietnik.

Losem porzuconych gryzoni zajmuje się grupa społeczników. Wszystko zaczęło się dwa lata temu od forum poświęconego psom, na którym ktoś opisał historię świnki morskiej przyniesionej do weterynarza do uśpienia. Jednak weterynarz zoperował zwierzę, a dzięki akcji internautów świnka znalazła nowy dom. W grupie osób, które w tym pomagały, był Korulczyk. Wtedy powołali klub.

Najwięcej członków mieszka w Warszawie. - Działamy głównie za pośrednictwem internetu - mówi Korulczyk. - Jeżeli ktoś znajdzie świnkę, może skontaktować się z nami przez naszą stronę. Najlepiej by było, żeby świnka została u znalazcy. Jeśli to niemożliwe, ktoś z członków klubu lub sympatyków bierze zwierzę do siebie.

- Informacje o śwince umieszczamy na naszej stronie, forach i u weterynarzy. W ten sposób szukamy jej domu. Ostatnio mamy zawiadomienia o dwóch-trzech świnkach tygodniowo. Niedawno ktoś znalazł świnkę na śmietniku w kartonie zaklejonym taśmą - mówi Korulczyk.

Członkowie klubu starają się sprawdzać, do kogo oddają swoich podopiecznych. Dlatego umawiają się na spotkania w domach tych, którzy chcą zaadoptować zwierzęta. A nowi właściciele podpisują z klubem umowę. - To jakaś gwarancja bezpiecznej przyszłości świnki - mówi Korulczyk.

Miłośników świnek niepokoi premiera filmu „Załoga G”, którego bohaterami są właśnie świnki morskie ratujące świat.

- Mamy złe doświadczenia z tego typu filmami - mówi Korulczyk. - Po premierze „101 dalmatyńczyków” wszyscy kupowali, a potem wyrzucali dalmatyńczyki. Podobnie było w przypadku „Beethovena” i bernardynów czy nawet „Ratatuj”, kiedy dzieci nagle musiały koniecznie mieć szczury. Teraz podobnie może dziać się ze świnkami.

Klubowicze przypominają, że jeżeli ktoś znajdzie świnkę morską lub chce ją zaadoptować, powinien odwiedzić stronę: http://www.swinkimorskie.eu

Źródło: Gazeta Wyborcza Stołeczna, 13.08.2009

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz